tytuł notki


Całkiem udana podróż.

Jakiś czas temu, wracjąc z Wrocławia, miałam okazję skorzystać z usług przewożnika EIC. Jedzie się chyba tylko pół godziny krócej, czyli trzy, niż osobowym. Muszę przyznać, że jakość obługi jest naprawdę na wysokim poziomie. Zarówno tej konduktorskiej, jak i tej od strony gastronomicznej. Szczególnie jedna z Pań, która rozdaje poczęstunek jest miła. Myślę, że jest po 40-tce. Jest tak pozytywnie nastawiona do życia i tak miła, że aż miło ją spotkać. Oczywiście jeśli chodzi o łazienki, też nie można przewoźnikowi nic zarzucić-są większe niż w innych pociągach, jest tam mydło w płynie, woda i papierowe ręczniki. Pilnują też, by klienci nie robili sobie z nich palarni. A jak do tego wszytskiego dodam, że jest klimatyzacja każdego przedziału...co znaczy, że po podróży w upały nie boli mnie głowa, nachodzi mnie myśl by jeździć tylko tymi pociągami :D

Nachwaliłam obsługę EIC ale nie o tym chciałam napisać. Gdy wsiadłam do przedziału siedziała tam już jedna kobieta, chwilę później dosiadła się druga. W róznym wieku, ja byłam najmłodsza. Te trzy godziny podróży zleciały mi, nawet nie wiem kiedy. Tak sympatycznie nam się rozmwiało i tak miło, takie pozytywne wrażenia miałam po tej podrózy, jak nigdy podróżując PKP. Do dzisiaj pamiętam ciepłe słowa, jakie usłyszałam i życzenia. Takie chwile, wracają mi wiare w ludzi:]

deaa 2012-05-23 20:46:27
skomentuj (0)
Weekend majowy

... był tym razem dla Nas bardzo długi. Zarazem był pierwszym moim wolnym weekendem od czterech lat. To dziwne uczucie mieć nagle tyle wolnego, choć nie powiem chętnie bym jeszcze tego doświadczyła. Miałam wielkie marzenia związane z wyjazdem kiedy się dowiedziałam, że będzie tyle wolnych dni do wykorzystania. Jednak okazało się, że weekend wcześniej miałam zjazd, magisterka nie jest w takim miejscu, w jakim sobie planowałam by była w tym terminie a na nadmiar pieniędzy nie cierpimy (tym bardziej, że jest kilka droższych rzeczy do kupienia). Dlatego wyjechać nam się udało. Jednak nieco inaczej. To był czas spędzony w gronie przyjaciół i rodziny.

Muszę przyznać, że był to pierwszy nasz wyjazd, kiedy będąc u mojej Mamy miałam poczucie niedosytu spędzonego z Nią czasu. Nie doznałam też ani jednej chwili, w której mogłoby się pojawić pragnienie powrotu do domu, tęsknoty za swoimi rzeczami będącymi na swoim miejscu (mam zapędy do pedantyzmu). Wręcz chętnie zostałabym tam kilka dni dłużej. I zastanawiam się. Czy to dlatego, że moja Mama się tak bardzo zmieniła? Czy może dlatego, ze tym razem, nie były to Święta, nie było presji czasu, długiej listy zadań jak zazwyczaj i kilka domów do odwiedzenia. To był wyjazd typowo wypoczynkowy. Nie wątpię, że kilka tych czynników, zaistniałych jednocześnie tak na mnie wpłynęło. Jednak ciekawe, który był decydujący.
Niewątpliwie życzyłabym sobie czuć coś takiego częściej.

Reasumując weekend był warty przejechania tylu kilometrów, nawet pomimo tego, że nie były to ciepłe kraje ani wielkie zwiedzanie, na co miałam ochotę. Kilka dni w spokoju, bez presji, bez nacisków, ze śpiewającymi ptakami w nocy i otaczającym lasem oraz książką w ręku zrobił dużo dobrego. Do tego wieczorne rozmowy przy grillu, czy piwie i popołudniowe spacery. I choć to wszystko wypadło zupełnie inaczej niż chciałam i nie zdołałam załatwić wszystkich spraw, cieszę się. Było warto:]


deaa 2012-05-08 08:01:47
skomentuj (4)
Podwieczorek.

 

...to tradycyjny posiłek między 14:30 a 18:00, który ma wypełnić lukę między obiadem a kolacją. W Wielkopolsce do dzisiaj większość rodowitych Wielkopolan spożywa taki podwieczorek. W dni powszednie jest normalnym posiłkiem, zaś w weekendy i Święta stanowi pewien pretekst do spotkań towarzyskich, przy cieście i kawie czy herbacie, bądź bukiecie owoców. Tak było ostatnio u nas. Wybraliśmy się na podwieczorek do Babci u której była Mama Tajemniczego. Zazwyczaj taki podwieczorek to cztery osoby, rzadko jest nas więcej. Jednak pomimo tego, zawsze jest dużo śmiechu i wspomnień. Tym razem było podobnie-chyba większości z nas zachował się humor jeszcze z imienin, które były nie mniej zabawne i przyjemne.

Lubię takie spotkania ze śmiechem, radością...a tym razem udało mi się nawet zobaczyć Tajemniczego, jak był mały...miał ponad 3 latka. Uwielbiam zdjęcia-moim zdaniem to jest najlepsza pamiątka i jednocześnie jeden z najwspanialszych prezentów jaki można komuś podarować (oczywiście jak są odpowiednio oprawione). Te stare zdjęcia mają dodatkowo coś w sobie, ząb czasu, który je nadgryzł powoduje, że ogląda się je z jeszcze większą atencją niż te zwykłe :] To był dobry dzień :]


 


deaa 2012-04-25 17:31:04
skomentuj (3)



Dla Michałka

stat4u